To nie tak, że nagle zaczęło nam brakować czasu. Po prostu chcemy upchnąć jak najwięcej czynności w najkrótszym odcinku. A gdy to się nam nie udaj, gdy przytłoczeni wszystkimi zbędnymi obowiązkami siadamy na fotelu, z przerażaniem na twarzy stwierdzamy: Co ja robię? Przecież mam tak mało czasu!
Dajemy się zwariować i wciągnąć w wir wydarzeń, które nie dość że wcale nie muszą nas dotyczyć to jeszcze nic w naszym życiu nie zmieniają. Po prostu są, mają zapychać każdą wolną chwilę - bo przecież czas trzeba odpowiednio wykorzystać. Już sama retoryka wskazuje na produkcyjne traktowanie czasu ("odpowiedni zarządzać czasem"). Jakoś nigdy nie wydawało nam się dziwne zarządzenie czymś, co w żaden sposób nie jest uchwytne. Ale skoro wszyscy to robią - to my też powinniśmy. Inaczej będziemy w tyle.
Tak naprawdę nie mamy ani za dużo, ani za mało czasu. Mamy go dokładnie tyle ile potrzebujemy - ani mniej, ani więcej. Problem jest jeden: należy go odpowiednio wykorzystać. Ale nie w taki typowy nowoczesny sposób: dając się wciągnąć w nieprzerwany cykl obowiązków, które nas tylko przytłaczają. Pozbądźmy się wszystkich wymuszonych zobowiązań, a uzyskany w ten sposób czas wykorzystajmy na zwykły odpoczynek. Usiąść na fotelu i przy dobrej muzyce patrzeć się w ścianę.
Skąd wiem, że wykorzystujemy czas dobrze? Bo jego upływ jest przyjemny. To tak jakby przesypywać piasek przez palce, ale odczuwa się to całym sobą.